Są takie kobiety których nie sposób zapomnieć bo mają coś w sobie z aniołów. Taka jest Petra. Zawsze zostawia po sobie dobro & Piszę z Kabulu. Nie wiem czy Petra jest jeszcze w Afganistanie. Nie mam do niej telefonu, ani maila. Czytam Frisztę. Za oknem wiatr, pył... Burza piaskowa. Kilka godzin temu w centrum miasta zginęło czterech Talibów i kobieta w ciąży. I myślę że właśnie portret tej ostatniej ofiary znajduję we `Friszcie` Marcin Mamoń "Od Petry Prochazkovej dowiadujemy się rzeczy, których nie powiedzieliby nam Afgańczycy. Albo uznaliby je za zbyt intymne (Afgańczycy biją żony a w noc poślubną palą z nimi haszysz) albo za nieistotne (mężczyźni sikają w kucki a dzieci nie noszą majtek). Zwyczaje bohaterów `Friszty` bywają egzotyczne. Męża napawa dumą, że żona z kolacji z zagranicznymi gośćmi wróciła w bagażniku a nie, jak reszta pasażerów, na siedzeniach. A upokarza go, że odezwał się do niej obcy mężczyzna. Jednak duma jest zawsze słodka, a upokorzenie wszędzie boli tak samo. To mądra, wzruszająca i dowcipna książka o Innym, który nie jest wcale taki inny." Ludwika Włodek-Biernat
Wydawnictwo: Czarne
Liczba stron: 368,
Wymiary: 125 x 195 mm,
Seria Europejki